Wspominamy, wspominamy… Samotny Mohikanin na trasie w Wieluniu, czyli Wojtek w drodze po swój najlepszy wynik w karierze - 39 miejsce Open na dystansie Mega.
Przeglądając galerię zdjęć z Dąbrowy Górniczej trafiliśmy na doskonale znaną nam sylwetkę ze zgrupowania w Hiszpanii. Dariusz Ostrowski, bo o nim mowa, w Skandii ścigał się na dystansie sprinterskim (mini - 39 km) zajmując 15 miejsce Open i 4 w kategorii M4. Fajnie zobaczyć, że śląski twardziel, robiący każdego poranka 100 pompek (są nawet uwiecznione na filmie z Hiszpanii w naszym archiwum z 23 marca), ma się dobrze.
Nieoczekiwana zmiana miejsc
Nie zalało nas, żyjemy, trenujemy i startujemy (choć jeszcze nie wszyscy), a nasze działania są dynamiczne i zmienne jak pogoda za oknami. Miała być Głuszyca, ale w ostatniej chwili nastąpiła zmiana koncepcji. Wojtek wybrał treningi w Krakowie z narybkiem zespołu, czyli swoim synem Mikołajem. Artur wybrał wyścig Skandii w Dąbrowie Górniczej. Kuba przygotowania do etapowego Bike Adventure, a Grzegorz spiner w Pure.
- Trening udany, kopiec Kościuszki zdobyty – raportuje Wojtek.
- Start udany. Płasko, szybko, po piachu i obok… domu brata – informuje Artur, który zawody w Dąbrowie Górniczej ukończył na 208 miejscu (78 w kategorii M3).
- Spiner pod dachem w środku lata doskonale hartuje charakter – śmieje się Grzegorz.

Głuszycy trochę żal, bo z relacji zaprzyjaźnionych kolarzy z iSport Team wynika, że trasa była godna miana prawdziwego MTB. Na szczęście sezon dopiero nabiera rozpędu i wiele prawdziwego MTB jeszcze przed nami.
Na zdjęciu: Mikołaj łapie bakcyla MTB.
Już 8 czerwca po tym “zielonym wykresie” przejada w Głuszycy Wojtek i Artur. Szykuje się niezła zabawa i poważne ściganie - 57 km i 1700 m w pionie.
Wojtek 17/39
Sezon przyspiesza. Jeszcze nie opadł kurz po zawodach w Krakowie a już mamy za sobą kolejny start – tym razem Wojtek samotnie wojował w Wieluniu. I to jak! Na szybkiej trasie był bardzo szybki zaliczając najlepszy wynik w karierze – 17 miejsce w kategorii i 39 miejsce open w stawce 280 zawodników na dystansie mega (61 km).
- Czułem się zdecydowanie lepiej niż w Krakowie. Może dlatego, że nie było tak gorąco, a może lepiej przepracowałem przedstartowy tydzień. Na kolejnych międzyczasach poprawiałem swoją pozycję. Sporo dystansu pokonałem samotnie. W końcówce utworzył się mały „pociąg” więc jeszcze trzeba było wykrzesać siły na finisz na łące – opowiada Wojtek.
Kuba na trasie w Krakowie, aby nikt nie mówił, że Kuba jest jak Stig z Top Gear - istnieje ale nikt go nie widział.
Kraków pełen przygód
Mamy sentyment do maratonów w Krakowie poprowadzonych przez miejsca, w których na co dzień trenujemy. Dlatego niezależnie od tego, kto jest organizatorem zmagań stajemy na starcie. Tym razem maraton w Krakowie odbył się pod szyldem Skandia Lang Team. Na trasę długości 61 km ruszył Wojtek, Artur oraz Kuba a ich śladem grupa wiernych kibiców. Co zapamiętali?
- pozytywną energię Artura w trampkach i na rowerze pożyczonym od ojca, bo startowa maszyna odmówiła współpracy jeszcze przed startem
- twardy charakter i fantazję Kuby, który w swoim debiucie w maratonach MTB wybrał się od razu na dystans mega - wbrew namowom kolegów-niedowiarków z zespołu, aby zaczął od mini
- świetną jazdę, świetne miejsce i stylówkę Wojtka – każdy element ubioru (ach te białe skarpety) i roweru doskonale do siebie pasował
- nowe stroje zespołu – brawo Santini (ubiera kolarzy w czasie Giro Italia), brawo EgoBike!
- świetną pogodę i świetne nastroje całej trójki na mecie świadczące o tym, że przygoda była świetna a apetyty na kolejne starty wyostrzone
Ps. Gratulacje za fajną jazdę i fajne stroje na sezon 2013 dla zaprzyjaźnionych chłopaków z iSport Team Kraków: Pawła, Wojtka, Sebastiana i Andrzeja, którzy także walczyli w Krakowie.



